Od dłuższego czasu polowałam na tą książkę w bibliotece i nigdy nie mogłam jej tam znaleźć. Lecz ja nie poddawałam się i w końcu mi się udało. Mogłam oddać się całkowicie lekturze i wyłączyć się ze świata.
Nie lubię książek Nicholasa Sparksa. Tzn. nie tyle co ich nie lubię co po prostu nie podchodzą mi za bardzo (przypominam: “Pamiętnik” Nicholas Sparks ).
Tutaj o dziwo, lektura przyszła mi z wielką łatwością i jestem naprawdę mile zaskoczona.
"Karty starego notatnika kryją historię romantycznej miłości. Starszy pan codziennie odczytuje ją mieszkającej w domu opieki kobiecie chorej na alzheimera. Jest to opowieść o bogatej dziewczynie z miasta i ubogim chłopaku z prowincji, których pewnego lata połączyło wyjątkowe uczucie. Wbrew sobie zostali rozdzieleni, a ich miłość wystawiona na próbę. Czy uda im się ponownie spotkać?"
Bardzo rzadko płaczę na filmach. A jeśli już mi się to zdarzy, to oznacza, że film jest naprawdę wzruszający lub smutny. Jestem empatyczna i potrafię odczuwać coś co odczuwa ktoś dla mnie bliski- od smutku, po radość.