Znacie to uczucie, kiedy widzicie naprawdę interesującą okładkę, a po przeczytaniu opisu danej książki, wiecie, że będzie to coś świetnego? Tak czułam się w momencie, gdy na ekranie komputera ujrzałam okładkę i opis
Zmierzchnicy. Książki, która w teorii miała mnie wciągnąć, wzbudzić niepokój i wywołać ciarki na plecach. Czy jednak tak było?